era TwentyNinera
tel. 509 95 1969 a tu więcej o mnie.
Sezon 2013

Sezon 2012

Sezon 2011

Sezon 2010

Sezon 2009

Moje rowery
Wykres roczny

Archiwum bloga
- 2013, Maj2 - 3
- 2013, Kwiecień5 - 3
- 2013, Marzec1 - 2
- 2013, Luty1 - 1
- 2012, Grudzień1 - 0
- 2012, Listopad2 - 4
- 2012, Październik3 - 10
- 2012, Wrzesień5 - 1
- 2012, Sierpień6 - 5
- 2012, Lipiec4 - 9
- 2012, Czerwiec7 - 4
- 2012, Maj6 - 2
- 2012, Kwiecień4 - 5
- 2012, Marzec7 - 9
- 2012, Luty1 - 3
- 2012, Styczeń5 - 5
- 2011, Grudzień5 - 11
- 2011, Listopad11 - 17
- 2011, Październik7 - 7
- 2011, Wrzesień11 - 7
- 2011, Sierpień6 - 8
- 2011, Lipiec9 - 24
- 2011, Czerwiec10 - 12
- 2011, Maj12 - 7
- 2011, Kwiecień8 - 10
- 2011, Marzec11 - 12
- 2011, Luty5 - 5
- 2011, Styczeń10 - 10
- 2010, Listopad5 - 8
- 2010, Październik6 - 10
- 2010, Wrzesień10 - 9
- 2010, Sierpień11 - 16
- 2010, Lipiec14 - 15
- 2010, Czerwiec8 - 8
- 2010, Maj4 - 3
- 2010, Kwiecień10 - 24
- 2010, Marzec7 - 7
- 2010, Luty7 - 15
- 2010, Styczeń6 - 12
- 2009, Grudzień10 - 19
- 2009, Listopad4 - 3
- 2009, Październik7 - 9
- 2009, Wrzesień11 - 11
- 2009, Sierpień4 - 1
- 2009, Lipiec12 - 20
- 2009, Czerwiec12 - 10
- 2009, Maj10 - 4
- 2009, Kwiecień15 - 3
- 2009, Marzec12 - 0
Wpisy archiwalne w kategorii
ważne
Dystans całkowity: | 1573.69 km (w terenie 721.90 km; 45.87%) |
Czas w ruchu: | 80:12 |
Średnia prędkość: | 19.62 km/h |
Maksymalna prędkość: | 52.80 km/h |
Suma podjazdów: | 6649 m |
Maks. tętno maksymalne: | 175 (94 %) |
Maks. tętno średnie: | 162 (87 %) |
Suma kalorii: | 60826 kcal |
Liczba aktywności: | 25 |
Średnio na aktywność: | 62.95 km i 3h 12m |
Więcej statystyk |
Dane wyjazdu:
13.87 km
0.00 km teren
00:24 h
34.67 km/h:
Maks. pr.:44.80 km/h
Temperatura:24.0
HR max:173 ( 93%)
HR avg:161 ( 87%)
Podjazdy: 39 m
Kalorie: 652 kcal
Rower:White Eagle
duathlon na A2
Sobota, 10 września 2011 · dodano: 10.09.2011 | Komentarze 2
A2 - węzeł Trzciel24 st.C, pogodnie, lekki wiatr W
Duathlon na A2 czyli "Bądź Pierwszy na Autostradzie"
wyścig na autostradzie - 4km biegu + 14km rowerem + 2km biegu - oczywiście
nie biegłem tylko startowałem w sztafecie i to do tego mieszanej a nazwaliśmy
się dźwięcznie - Drwęsa Racing Team i było nas dwoje znaczy moja urocza sąsiadka
Małgosia i ja - ona biegła jak wicher a ja gnałem jak wiatr na szosie ;)
jeszcze przed startem - nastroje dopisywały

przed startem© rzepkok
strefa zmian czyli morze rowerów:

piękny widok - serce rośnie© rzepkok
oczekiwanie w strefie zmian:

już niedługo...© rzepkok
moja "druga połowa" sztafety czyli Małgosia w locie:

"lecę, bo chcę ..."© rzepkok
a to już start:

no to ruszamy!© rzepkok
a tutaj meta - niestety trzeba było ją przekroczyć z buta - takie reguły:

no i meta :)© rzepkok
nieoficjalna "koronacja" - medale w końcu są:

1 miejsce !!!© rzepkok
a całą relacja powstała dzięki naszej prześlicznej "ekipie technicznej":

Drwęsa Racing Team - Support Crew© rzepkok
ogólnie impreza baaardzo udana - niesamowita wręcz organizacja od przygotowania
trasy aż po bufet (do wyboru 2 dania z czterech + napoje łącznie z piwem
niskoalkoholowym!)
pogoda piękna choć trochę gorąco ale za to jechało się rewelacyjnie, mimo że
połowa dystansu (równe 7km) cały czas pod górę i pod wiatr ale za to po
nawrotce leciało się prawie nad asfaltem
dzięki wielkie Małgosiu - bez Twojego sprintu to nie byłoby możliwe ;)
Dane wyjazdu:
3.10 km
0.00 km teren
01:00 h
3.10 km/h:
Maks. pr.:14.00 km/h
Temperatura:23.0
HR max:142 ( 76%)
HR avg:112 ( 60%)
Podjazdy: m
Kalorie: 654 kcal
Rower:
chopperem po Rewalu
Środa, 17 sierpnia 2011 · dodano: 17.08.2011 | Komentarze 1
Rewal23 st.C, pogodnie, bezwietrznie
po prawie 2 tygodniach abstynencji objawy odstawienne od siodełka dały
o sobie znać i po prostu już musiałem a, że nie było innej opcji moim
łupem padł pomarańczowy chopper ;)
jechało się pięknie po zatłoczonym Rewalu - pełen lans a do tego miałem
też pasażerkę więc był i pokaz i dobry uczynek

chopperem po Rewalu© rzepkok

i tylko brak kasku i obcisłych :(© rzepkok
taka trasa :)
Dane wyjazdu:
88.25 km
37.00 km teren
04:24 h
20.06 km/h:
Maks. pr.:34.00 km/h
Temperatura:16.0
HR max:149 ( 80%)
HR avg:130 ( 70%)
Podjazdy:398 m
Kalorie: 4830 kcal
Rower:White Eagle
samotny Nocnik
Poniedziałek, 11 lipca 2011 · dodano: 12.07.2011 | Komentarze 2
Drwęsa - Dopiewo - Konarzewo - Glinki - Rosnowo - Jarosławiec - jez.Góreckie - Puszczykowo - Puszczykówko - Dębina - most Królowej Jadwigi - Piotrowo - Malta - Śródka - Solna - Sołacz - Rusałka - Strzeszynek - Kiekrz - Przeźmierowo - Batorowo - Lusowo - Sierosław - Drwęsa14-16 st.C, bezchmurnie, bezwietrznie
tradycyjny już nocnik 11 lipca czyli w urodziny Piotra - tym razem niestety
samotny, tj. bez Jubilata :(
trasa też tradycyjna z małymi odstępstwami ale zaliczone wszystkie punkty
kontrolne - jez.Góreckie, Puszczykowo, Dębina, Warta przy os.Piastowskim,
Malta, hot-dog na Śródce, Rusałka, świt w Strzeszynku i Kiekrz już po wschodzie
słońca
pogoda dopisało - niebo bezchmurne i pełne gwiazd, jasny księżyc i zupełny
brak wiatru - marzenie
a dla tych, którzy tego nie widzieli - polecam świt w Strzeszynku kiedy
budzą się wszystkie ptaki hałas jest niesamowity - aż tafla jeziora wibruje ;)
pięknie było - może w przyszłym roku znowu razem ?

pomnik w hołdzie tym, którzy oddali życie za ojczyznę w Puszczykówku© rzepkok

na "widzeniu" u dalekich kuzynów nad Maltą© rzepkok

tak tajemniczo wygląda źródełko nad Maltą o 2:30 w nocy© rzepkok

świt w Strzeszynku© rzepkok

Strzeszynek bladym świtem© rzepkok

Kiekrz o wschodzie słońca© rzepkok
a tak wyglądała trasa:
Dane wyjazdu:
86.18 km
58.00 km teren
04:03 h
21.28 km/h:
Maks. pr.:39.80 km/h
Temperatura:29.0
HR max:157 ( 84%)
HR avg:134 ( 72%)
Podjazdy:334 m
Kalorie: 3719 kcal
Rower:White Eagle
URODZINY
Sobota, 9 lipca 2011 · dodano: 09.07.2011 | Komentarze 3
Drwęsa - Ceradz Kość. - Bytyńskie Brzęki - Bytyń - Pólko - Buszewko - Zajączkowo - Psarskie - Otorowo - Lipnica - Radzyny - Kaźmierz - Kiączyn - Rumianek - Jankowice - Edmundowo - Drwęsa29 st.C, bezchmurnie, lekki wiatr S/E
tak, tak - dzisiaj "Orzełek" obchodzi swoje pierwsze urodziny !!!
pamiętam dobrze jak równo rok temu z drżeniem rąk odbierałem go po długim
oczekiwaniu, delikatnie gładziłem łagodne wygięcia tylnego widelca,
muskałem niewidoczne spawy i ze wzruszeniem podziwiałem głeboką, perłową
barwę lakieru...
przez ten rok wiele się w nim zmieniło ale to co najważniejsze czyli
tak przeze mnie ukochana rama nadal wygląda jak nowa i niezmiennie cieszy
oko ;)
przez ten rok przejechaliśmy razem:
- 5 694 km
- w czasie 294 godz.
- podczas 102 wycieczek
- w tym 5 maratonów
- ze śr.predkością 19,37 km/h
i mam wrażenie, że wiele jeszcze przed nami !!!
z tej okazji zafundowaliśmydziś sobie wycieczkę właściwie bez planu
i bez celu ale jechało się fajnie, częściowo po zupełnie nowych
drogach choć gorąc dawał się we znaki
Dane wyjazdu:
31.25 km
29.00 km teren
01:47 h
17.52 km/h:
Maks. pr.:31.70 km/h
Temperatura:16.0
HR max:168 ( 90%)
HR avg:134 ( 72%)
Podjazdy: 93 m
Kalorie: 1503 kcal
Rower:White Eagle
mazowieckie klimaty
Sobota, 14 maja 2011 · dodano: 16.05.2011 | Komentarze 0
Nadleśnictwo Pułtusk czyli u ujścia Narwi do Bugu16 st.C, pogodnie, prawie bezwietrznie
na jutro zaplanowany ścig więc trzeba było trochę potrenować i zaprzyjaźnić
się z mazowieckimi piachami
zaprzyjaźnianie poszło znakomicie choć początki były trudne

mazowieckie piachy© rzepkok
potem było już naprawdę pięknie

Nadleśnictwo Pułtusk© rzepkok
a widoki u ujścia Narwi - bezcenne

tajemnicze mokradła© rzepkok
niestety Garmin coś nie mógł zlokalizować tych uroczych miejsc
i jak zwykle w krytycznym momencie poprowadził mnie naokoło - ściemniło
się już zupełnie a rower przygotowany na maraton więc tylko w plecaku
miałem lampki migotki i z tym oświeteleniem trzeba się było przedzierać
przez obce i piaszczyste lasy - no, po takim treningu jutro musi być OK!
tu jechałem:
Dane wyjazdu:
55.18 km
24.00 km teren
03:02 h
18.19 km/h:
Maks. pr.:29.20 km/h
Temperatura:1.0
HR max:158 ( 85%)
HR avg:132 ( 71%)
Podjazdy:161 m
Kalorie: 2030 kcal
Rower:White Eagle
Kórnik - Zaniemyśl - Czmoniec
Sobota, 26 marca 2011 · dodano: 26.03.2011 | Komentarze 1
Kórnik - Bnin - Błażejewko - Zaniemyśl - Majdany - Mechliński Park Krajobrazowy - Zbrudzewo - Niesłabin - Czmoniec - Radzewo - Bnin - Kórnik1 st.C, pochmurno i niewielki śnieg,umiarkowany wiatr N/E
dziś wspólna wycieczka z Jurkiem
mimo kiepskiej pogody (zimno, pochmurno i czasami śnieg) zdecydowaliśmy się
na wycieczkę w okolice Kórnika, z którego wyruszyliśmy w stronę Zaniemyśla
gdzie trafiliśmy na lokalną atrakcję - przyjazd ciuchci parowej
o jej atrakcyjności nas,laików upewnił tłum klikudziesięciu profesjonalnych
fotoreporterów wyposażonych w tony sprzętu i ustawionych na powitanie ciuchci
jakby to chodziło o jakąś międzynarodową gwiazdę albo chociaż Krzysia Ibisza ;)
nie było więc wyjścia i też musieliśmy uwiecznić ten moment:
i sfotografować się na tle:

Jurek na tle ciuchci w Zaniemyślu© rzepkok
w melanchilijnym nastroju ruszyliśmy dalej i po wjechaniu w las (jak się później
okazało był to Mechliński Park Krajobrazowy) oczom naszym ukazały się piękne,
kilkusetletnie dęby na podobieństwo tych w Rogalinie - Lech, Czech i Rus + bonus
w postaci dębu Bartek
mi osobiście najbardziej przypadł do gustu Czech - największy i najgrubszy

Mechliński Park Krajobrazowy - dąb Czech© rzepkok
a nieopodal urzekły nas piękne stare zakola Warty a do tego wspaniale zagospodarowane i zadbane:

Mechliński Park Krajobrazowy - zakola Warty© rzepkok
dalej ruszyliśmy w stronę Śremu, o który tylko się otarliśmy i przez Zbrudzewo
dotarliśmy znów nad Wartę w okolicach Niesłabina:

zakola Warty w Niesłabinie© rzepkok
gdy już wydostaliśmy się z lasu (nie bez trudu zresztą) pojechaliśmy w stronę
Czmońca, żeby znów trochę pokluczyć po Kórnickich lasach, z których wypadliśmy
już w Bninie i dalej prościutko do Kórnika
na zakończenie posiłek regeneracyjny nad jeziorem u stóp zamku i już trzeba było
wracać do domciu :(
generalnie wycieczka SUPER! - trasa rewelacyjna - urozmaicona i malownicza
a czerwony szlak (Łęgi Nadwarciańskie) a potem zielony w zakolach Warty to
prawdziwa bajka - aż się prosi o zorganizowanie jakiegoś lokalnego, rekreacyjnego
ścigu
takie trasy to prawdziwe perełki a zwłaszcza w doborowym towarzystwie !
raz jeszcze dzięki Jurku
nasza trasa:
P.S. może to wstyd i poruta, że tak późno ale wreszcie się przełamałem
i nauczyłem pomykać bez "trzymanki" !!! ;)
Dane wyjazdu:
51.60 km
22.00 km teren
02:42 h
19.11 km/h:
Maks. pr.:39.70 km/h
Temperatura:13.0
HR max:155 ( 83%)
HR avg:134 ( 72%)
Podjazdy:219 m
Kalorie: 2024 kcal
Rower:White Eagle
Moto Babki
Sobota, 12 marca 2011 · dodano: 12.03.2011 | Komentarze 0
Drwęsa - Fiałkowo - Dopiewo - Konarzewo - Chomęcice - Rosnowo - Szreniawa - Stęszew - Mirosławki - Tomice - Żarnowiec - Zborowo - Fiałkowo - Drwęsa13 st.C, słonecznie, lekki wiatr S/W

dziś trochę inaczej tzn. rajd samochodowy MotoBabki organizowany z okazji
Dnia Kobiet i tylko dla kobiet
moja piekniejsza połowa brała w nim udział więc i ja stawiłem się dzielnie na starcie a jako, że kobietą nie jestem (i już chyba nie będę) to i zajechałem dumnie rowerem a nie samochodem - jak już być innym to po całości

przed startem© rzepkok
33 załogi (wyłącznie kobiece) sprawiły, że ocean estrogenu zalewał okolicę a organizatorzy przewidzieli wiele atrakcji i zadań dla zawodników - od nauki jazdy taczką w "pijanych" okularach aż po rzucanie podkowami a do tego liczne punkty kontrolne i łamigłowki
a na zakończenie wojskowa grochówka, chleb ze smalcem i parówki wzięte prosto z planu legendarnego filmu "Ostatnia Paróweczka Hrabiego Barry Kenta"
w ogóle rajd był zorganizowany w klimacie PRL-u od Che jako organizatora poprzez dzielne służby ORMO w roli sędziego aż po obowiązkowy podarunek dla dzielnych zawodniczek w postaci zestawu składającego się z goździka, rajstop, kostki mydła i dyplomu

ORMO czuwa pod okiem Che© rzepkok
ja towarzyszyłem ekipie do połowy dystansu a potem zdecydowałem się odbić w teren
(bo ileż można znosić tego asfaltu) i zrobiłem sobie własny błotny rajd ale na metę dotarłem razem z pierwszymi załogami
oj było i wesoło i straszno czasami ale podziw wielki i wyrazy uznania za organizację tak wspaniałej imprezy !!!
a w nagrodę mogłem się przymierzyć do nowych dwóch kółek
(gdybym miał kiedyś zdradzić rower to tylko na rzecz takiego cuda!)

Harley mój to jest to ...© rzepkok
a nawet dane mi było zasiąść za sterami kabrioletu Che
(dopiero niestety po przebraniu w "cywilne" ciuchy)

piękna maszyna - wspomnień czar© rzepkok
Dane wyjazdu:
102.33 km
0.00 km teren
04:11 h
24.46 km/h:
Maks. pr.:42.80 km/h
Temperatura:1.0
HR max:159 ( 85%)
HR avg:141 ( 76%)
Podjazdy:353 m
Kalorie: 4199 kcal
Rower:White Eagle
Świebodzin - pierwsza 100-tka w tym roku
Sobota, 5 marca 2011 · dodano: 05.03.2011 | Komentarze 8
Drwęsa - Dopiewo - Świebodzin (PKP) - Zbąszyń - Nowy Tomyśl - Wąsowo - Buk - Niepruszewo - Drwęsa1 st.C, pochmurnie z przejaśnieniami, umiarkowany wiatr W
oj to była jazda ...!
pierwsza setka w 2011 !
dziś miało wiać i to dość mocno z zachodu a ochota na wycieczkę była więc
pomyślałem, że może by tak do Zbąszynia ale Piotr rzucił pomysł na Świebodzin
(bo to przecież tylko kawałek dalej...) i tak zostało
najpierw spokojnie do Dopiewa na dworzec i w pociąg - Piotr już tam był i razem
dojechaliśmy do Świebodzina gdzie trzeba było odwiedzić - no, wiadomo:

Świebodzin© rzepkok

z Piotrem w Świebodzinie© rzepkok
spod pomnika pocięliśmy ile sił w nogach na Zbąszyń, bo zimno i trzeba
się było szybko rozgrzać - trasa zaplanowana była z wiatrem więc jechało
się naprawdę super i przez miasto przejechaliśmy tranzytem nawet nie
wiedzieć kiedy
zatrzymał nas dopiero głód w Nowym Tomyślu gdzie uzupełniliśmy zapas kalorii
przepyszną pizzą (polecam każdemu pizzerię Napoli przy deptaku)
a potem to już prosto było - dalej z wiatrem i w pełni sił (przynajmniej Piotr)
pojechaliśmy przez Wąsowo (szkoda pałacu) do Buku i do domciu
Piotr jechał dalej do Swarzędza (podziwiam i czapki z głów)
generalnie wycieczka SUPER! - i trasa i tempo i przede wszystkim towarzystwo
(sam pewnie ciągnąłbym przynajmniej z godzinę dłużej) a tak była jak zwykle
motywacja i tylko czasu nie starczyło na podziwianie widoków stąd brak fotek
jak zwykle, Piotr, dzięki wielkie i do następnego razu ;)
a tak jechaliśmy:
Dane wyjazdu:
17.60 km
13.40 km teren
01:17 h
13.71 km/h:
Maks. pr.:26.50 km/h
Temperatura:1.0
HR max:152 ( 82%)
HR avg:123 ( 66%)
Podjazdy: 94 m
Kalorie: 825 kcal
Rower:White Eagle
Noworoczne spotkanie nad Rusałką
Sobota, 1 stycznia 2011 · dodano: 01.01.2011 | Komentarze 2
Rusałka i tyle...1 st.C, pochmurno i mżawka, silny wiatr W
tradycyjne spotkanie poznańskich rowerzystów nad Rusałką - w tym roku już po raz
piętnasty
było nas wielu choć ze względu na pogodę część zapewne zrezygnowała a szkoda, bo
spotkanie było naprawdę udane - po ogólnym powitaniu przez red.Kurka wszyscy
ruszyliśmy pod jego przewodnictwen na rundę honorową dookoła jeziora
a potem to już pięknie i Noworocznie - życzenia m.in. od Wojtka Gogolewskiego
i Piotra Miśkiewicza, szampan i poczęstunek od p.Halinki (jak zwykle pyszne
kanapki), która w tym roku została uhonorowana i nagrodzona za wybitne zasługi
dla braci rowerowej a do tego konkursy z nagrodami ufundowanymi m.in. przez
BCM Nowatex
było miło i świątecznie choć pogoda faktycznie nie sprzyjała ale powiedziałem
sobie - jaki Nowy Rok taki i cały sezon, więc jakby dzisiaj mi się nie chciało
zebrać to pewnie i w całym roku byłoby kiepsko ;)
przy takiej okazji
SERDECZNE ŻYCZENIA NOWOROCZNE DLA WSZYSTKICH
PIĘKNYCH TRAS I ŻEBY NOGA PODAWAŁA !

Nowy Rok nad Rusałką 2011© rzepkok

spotkanie Noworoczne nad Rusałką 2011© rzepkok

spotkanie Noworoczne nad Rusałką 2011© rzepkok
Dane wyjazdu:
30.09 km
27.00 km teren
02:57 h
10.20 km/h:
Maks. pr.:47.90 km/h
Temperatura:-3.0
HR max:173 ( 93%)
HR avg:147 ( 79%)
Podjazdy:1079 m
Kalorie: 1862 kcal
Rower:White Eagle
Góry Izerskie - Smrek
Środa, 27 października 2010 · dodano: 27.10.2010 | Komentarze 5
moje największe i najważniejsze osiągnięcie tego roku ;)Pobiedna - Smrek - Stóg Izerski - Czerniawa - Pobiedna
od +3 do -3 st.C, bezchmurnie, umiarkowany wiatr S
skoro już wyjechałem na jesienny wypoczynek w Góry Izerskie grzechem by było nie zabrać roweru, zwłaszcza, że całe życie po górach tylko chodziłem więc przyszedł i czas, żeby pojeździć
i tak oto w ten piękny, choć mroźny, październikowy poranek stanąłem przed dylematem pt.
"OK jestem już w tych górach i wypadałoby pojechać - tylko gdzie ?"

widok z Pobiednej na Góry Izerskie© rzepkok
zaczęło się delikatnie dookoła Pobiednej - ot tak trochę dla rozgrzewki a trochę dzięki
mojemu ukochanemu Garminowi, który nie chciał znaleźć zielonego szlaku
on nie znalazł ale mnie w końcu szlak trafił (sam z siebie i do tego zielony) i zaczęła się
mozolna wspinaczka na Smrek - z początku wygodnie szutrami choć dość stromo a później, już
tak na jakieś 250m przed szczytem szlak zmienił się w koryto rzeczki - co prawda prawie bez wody
ale za to całkowicie oblodzone i chcąc nie chcąc trzeba było dalej dawać z buta

gdzieś w połowie drogi© rzepkok

rower zamyślony© rzepkok

jeździec też zamyślony© rzepkok
sam w to nie wierzyłem ale nagle moim oczom ukazał się obelisk upamiętniający historyczną
granicę Górnych Łużyc, Czech i Śląska a co najważniejsze z informacją, że jestem już 1072 m.n.p.m.
więc do szczytu już naprawdę niedaleko

Tabulovy Kamen© rzepkok

do szczytu już blisko© rzepkok
zaparłem się w sobie i pokonałem te ostatnie kilkadziesiąt metrów i pośród śniegu, lodu,
mroźnego wichru czyli zimy w ogóle dotarłem na Smrek czyli 1127 m.n.p.m. - tak wysoko jeszcze
nie byłem z rowerem a i rower sam też nie

oj wysoko ...© rzepkok

Smrek 1127 m.n.p.m. - czeska strona© rzepkok
przyznać trzeba, że Czesi potrafią zadbać o oznakowanie i otoczenie - tak tu ładnie schludnie
i czyściutko, że aż oczy bolą

czeski szlak pod Smrekiem© rzepkok

pomnik pod Smrekiem© rzepkok

granica polsko-czeska© rzepkok
chwila odpoczynku i dalej na Polską stronę w kierunku Stogu Izerskiego
tu już nie było fajnie - droga ośnieżona, oblodzona a pod spodem kamienie i liście ale jakoś
udało się dojechać w jednym kawałku

zjazd ekstremalny© rzepkok
chwila zadumy na Stogu Izerskim

Stóg Izerski© rzepkok
a potem to już pełen relaks - herbatka z cytrynką w Schronisku a do tego wielki kawał domowego
ciasta postawiły mnie na nogi i z duszą na ramieniu zacząłem Wielki Zjazd
droga na szczęście komfortowa, bo szuter i asfalt ale za to w górnej części zupełnie ośnieżona
i oblodzona - oj tarcze się zagrzały do czerwoności i klocki też się skończyły ale udało się
bezpiecznie zjechać

zjazd ze Stogu Izerskiego© rzepkok
końcówka to już kilka km drogą wprost do bazy czyli Dworku Saraswati w Pobiednej, który niniejszym
gorąco polecam i reklamuję - a co?
podsumowując - mój pierwszy wypad w góry i od razu trasa dość ciężka - pełen sukces ;)
jedno wiem na pewno - choćbyś człowieku nie wiem ile zaliczył zjazdów to i tak wciąż ci się
wydaje, że tu zawsze jest pod górkę
i jeszcze jedna sprawdzona teza - jak ktoś mądry powiedział:
"rower jest urządzeniem napędzanym siłą mięśni,
chyba że jedziesz pod górę - wtedy rower jest urządzeniem napędzanym siłą woli"
a tak to wyglądało: